Udostępnij tę stronę znajomym!!!

 

Bitwa pod Platejami

Potem Mardonios podjął próbę walki z Grekami i wypuścił na nich cala swą konnicę, dzięki której, jak się zdawało, naj­bardziej nad nimi górował. Grecy siedzieli u podnóża góry Kitajronu, na terenach bezpiecznych i skalistych, z wyjątkiem Megarejczyków; ci, w liczbie trzech tysięcy, obozowali bliżej równiny. Toteż ucierpieli oni znacznie przez ten atak konnicy mającej tu wszędzie teren dogodny do nacierania. Pchnęli więc pospiesznie do Pauzaniasza gońca, wzywając pomocy, bo sami nie byli w stanie oprzeć się ogromnej liczbie napast­nika. Słysząc to, Pauzaniasz (...) sam był bezradny, bo nie mógł falangą swych ciężkozbrojnych hoplitów spartańskich odpierać konnicy, ale zaapelował do innych strategów i do­wódców greckich, których miał koło siebie, o (...) dobrowolne wzięcie na siebie walki na froncie i niesienie pomocy Megarejczykom. Ludzie jednak ociągali się. Natomiast Arystydes w imieniu Ateńczyków podjął się tego zadania i pchnął tam najśmielszego z dowódców, Olimpiodora, z wyborowym od­działem trzystu ludzi i dodatkiem łuczników. Ci ustawili się szybko i pobiegli galopem naprzód. Zobaczył ich dowódca jazdy perskiej, Masystios (...). Zwrócił konia pędem przeciw nim, ale oni wytrzymali to uderzenie i w tym zwarciu wywiązała się zacięta walka, jakby w niej miało się dać próbę sił rzutującą na całość zmagań. I oto trafiony strzałą z łuku koń Masystiosa zrzucił go na ziemię. Ten upadł, ale choć z powodu ciężkiego uzbrojenia nie mógł się poruszać i podnieść, Ateńczykom, którzy go atakowali i ostrzeliwali, trudno było dać sobie z nim radę, bo nie tylko głowę i pierś miał opancerzone złotem, spiżem i żelazem, ale także kończyny. Wreszcie któryś trafił go śmiertelnie końcem oszczepu w miejscu, gdzie hełm odsłaniał oko. A wtedy reszta Persów porzuciła zabitego i uciekła (...). Po tej bitwie konnicy obie strony wstrzymały się na dłużej od walki. Tak Persom, jak Grekom wieszczkowie przepowiadali zwycięstwo w walce odpornej, a klęskę temu, kto pierwszy sta­nie do bitwy. Jednakże Mardonios wobec tego, że środków do życia pozostało mu jeszcze tylko na kilką dni, a Greków przy­ bywało, bo wciąż jacyś nadchodzili,: zniecierpliwił się i posta­nowił nie czekać dłużej, lecz o świcie przejść przez rzekę Asopos i uderzyć na Greków niespodzianie.

 

A. Jakim wynikiem zakończył się pierwszy dzień bitwy przedstawionej w źródle?

B. Wyjaśnij, z jakich powodów Mardonios zdecydował się na wznowienie bitwy.