Dodaj tę stronę do ulubionych i odwiedzaj ją częściej!!!

 

Salon 1831 roku

Dochodzę [teraz] do Delacroix, obrazu, przed którym obser­wowałem zawsze tłum ludzi, a który zaliczam do liczby tych płó­cien, jakie przyciągają największą uwagę. Zapewne niebezpieczna i ryzykowna byłaby zbyt surowa krytyka, ze względu na świę­tość tematu. Wszelako jest to tylko kilka czysto technicznych de­tali, to bowiem, co przyciąga, jest rozmachem myśli, królującym w tym dziele. Przedstawiono tu zbiorowisko podczas lipcowej rewolucji, spośród którego wyrywa się, niemal jak postać alego­ryczna, młoda kobieta. Na głowie ma frygijską czapkę, czapkę czerwoną, w jednej ręce karabin, w drugiej sztandar trójbarwny; przebiega nad trupami, zachęca do walki: piękne ciało o porywczych ruchach, obnażone do pasa, twarz – zuchwały profil; bez­wstydny ból kryją jej rysy. W sumie – dziwaczna mieszanina Fryne, przekupki i bogini wolności. Tego właśnie do końca nie sprecyzowano, że ma być postacią tej ostatniej: może artysta chciał przedstawić brutalną siłę ludu, który zrzucił wreszcie fa­talne brzemię. Nic nie po wstrzyma mnie jednak od wyznania, że przypomina mi ona owe wyuzdane perypatetyczki, od których roi się wieczorami na bulwarach; że nie tylko sadzą pobrudzony jest ten mały kupidyn u boku tej Wenus ulicznej, ów kominiarczyk z pistoletem w ręku; że leżący na ziemi umarły, kandydat do Panteonu, być może wczoraj jeszcze spekulował u wejścia do tea­tru; że ten bohater, pędzący z karabinem naprzód, ma na swej twarzy napisane: galernik, a w ubraniu – odrażający zapach sal sądowych. Ale o to właśnie szło: sama wielka idea uszlachetniała nawet męty pośród tego ludu, tego tałatajstwa, i rozbudzała uś­pioną w jego duszy godność. O święte dni lipcowe! Na wieki świadczyć będziecie na rzecz ludzkiej godności, pierworodnej, której nigdy nie da się zniszczyć całkowicie. Ten, kto dni te wi­dział, więcej nad grobami przeszłości nie zapłacze; z radością zaś wierzyć będzie w zmartwychwstanie narodów. Święte dni lipca! Jakże piękne było wasze słońce, jak wielki był lud Paryża! Bo­gowie, co ze swych niebios oglądali tę wzniosłą walkę, wydawali okrzyki podziwu i chętnie opuściliby swoje złote trony i zeszli na ziemię, by stać się obywatelami Paryża!(…)

Heinrich Heine: Salon 1831 roku

Za: Teoretycy, artyści i krytycy o sztuce. 1700-1870, wybór, przemowa i komentarze Elżbieta Grabska i Maria Poprzęcka, Warszawa 1974, str. 388-390

 

A. Na podstawie treści cytowanego źródła oraz wiedzy własnej, napisz którego obrazu Delacroix on dotyczy.

B. Na podstawie treści cytowanego tekstu przedstaw stosunek jego autora do rewolucji lipcowej we Francji.

C. Przedstaw interpretację autora źródła dotyczącą składu społecznego postaci przedstawionych na obrazie Delacroix.

D. Jaki wpływ, zdaniem autora źródła, miał temat obrazu na ocenę postaci na nim przedstawionych.