Dodaj tę stronę do ulubionych i odwiedzaj ją częściej!!!

 

Raport konsula angielskiego Roberta Sutherlanda de George Canninga na temat sytuacji w Kolumbii

Maracaibo 3 lipca 1824 r.

(...) Nadzwyczajne kłopoty w każdej gałęzi administracji i brak tutaj komory celnej przed moim przybyciem czyni niemożliwe dla mnie zebranie prawdziwych danych odnoszących się do handlu. Trudności istnieją zarówno z braku dokumentów i prawidłowych da­nych z tego portu, jak też z tego, że interesy urzędników tutaj przebywających wydają się być bardziej ważne niż potrzeby rządu, szczególnie w mówieniu prawdy.

Ten port i jego najbliższe okolice to najbardziej niewy­kształcone i godne politowania miejsce w Kolumbii, a być może i w całej Południowej Ameryce. Czy możesz uwierzyć, że nie znaj­dziesz tutaj nie więcej niż dwunastu dobrych obywateli, którzy wiedzą coś o Anglii jako o państwie. Oni uważają ją prawie za prowincję Hiszpanii, a sądzą, że Ferdynand jest jej królem, Ma­dryt natomiast stolicą. Skarbnik zapytał mnie o odległość Anglii do Londynu, i kiedy ja odpowiedziałem, że jest taka sama, jak od­ległość Hiszpanii do Madrytu nie uznał to za nic dziwnego. Oni nig­dy nic nie czytają. Miałem przetłumaczoną korespondencję między tobą a księciem Polignac dla intendenta i wysłałem ją jemu, a po tygodniu zapytałem o opinię. Intendent odpowiedział mi, że jej nie czytał, ale że to zrobi za kilka dni. Znajdują się tutaj tyl­ko dwie szkoły. Odwiedziłem Perija, Gibraltar i wiele innych osie­dli i wsi w tej prowincji. Ziemia jest tak żyzna, że wystarczy ją poruszyć igłą, by zaczęła owocować. Jednakże ja nawet dla koni mu­siałem brać furaż z Maracaibo. Ludzie są tutaj nadzwyczaj biedni. Drobny handel utrzymywany jest tutaj prawie wyłącznie przez system monopolu. Każdy kupiec ma swoich agentów w kraju, którzy trzymają towary. Ludzie na prowincji są tak niewykształceni i prze­sądni, że są przerażeni widząc cudzoziemca. Znalazłem trochę czasu, by uzyskać ich zaufanie i ustaliłem, że ich handlowa wiedza jest niewielka. Poprzednio pod starym rządem naczelnym miejscem dostar­czania tu towarów był Meksyk, który miał jakieś kontakty z Euro­pejczykami.

Mógłbyś mnie zapytać, jak żyje ludność, ja mogę powiedzieć, że oni chyba nigdy nie pracują, nie Jedzą, oni całymi dniami śpią i ledwie egzystują z plantacji i wód jeziora. Tutaj znajduje się nie więcej niż trzy rodziny, które regularnie jedzą i ubierają się w miarę przyzwoicie. Stolicą tej prowincji jest Maracaibo. Port ten może być tylko rozważany Jako skład i miejsce ułatwiające ko­munikację przez Jezioro z bogatymi prowincjami wnętrza kraju. Nie waham się twierdzić, że Kolumbia nie utrzyma się ani rok dłużej bez pomocy angielskiej. Tutejszy konstytucyjny autorytet nie ma zaufania ludu. Każdy niewiele znaczący oficer, który ma kilku lu­dzi, jest tyranem. Uznanie Kolumbii powinno być przez Wielką Bry­tanię wcześniejsze niż wpadnięcie jej w ręce mocarstw kontynental­nych, które mogą bronić panującego tutaj niezadowolenia.

Maracaibo Jest najbardziej strategicznym punktem na pół­nocnym wybrzeżu Kolumbii.

Dane z portu Maracaibo: 30 września 1823 - czerwiec 1824

Przybyłe statki

Państwo

Liczba

Tony

Cena towaru

funty

szterlingi

pensy

brytyjskie

3

281

11 850

12

0

amerykańskie

14

1 211

25 999

2

9

holenderskie

41

919

13 521

6

0

duńskie

12

744

32 757

1

5

kolumbijskie

13

846

12 552

16

0

Za: Izabela Rusinowa, Tomasz Wituch, Teksty źródłowe do dziejów powszechnych XIX wieku, Warszawa 1981, str. 129-130

 

A. Wymień i przedstaw czynniki hamujące rozwój kolumbijskiego handlu

B. Oceń sposób sprawowania władzy administracyjnej w Kolumbii.

C. Napisz, jakie państwo miało największy udział w dotychczasowej wymianie handlowej Kolumbii prowadzonej przez port Maracaibo. Swoją odpowiedź uzasadnij, powołując się na dane statystyczne.